Strona 1 z 2

Ulubiony gatunek gier

PostNapisane: 2 listopada 2006, o 16:11
przez Gargulec
RTS, RPG czy może FPS. Jakie gatunki gier lubicie najpardziej? I dlaczego?

PostNapisane: 2 listopada 2006, o 21:32
przez Lafcadio
Bardzo stronnicza ankieta, skoro można wybrać tylko jedną pozycje. Wybrałem "inną", bo pogrywam we wszystkie po trochu. Poza sportowymi, samochodowymi i MMO.

PostNapisane: 5 listopada 2006, o 15:20
przez MARTIN ANN DRIMM
Mam podobne spostrzeżenia do Lafcadia. Lubię RTS'y, FPS'y, przygodówki... Też wybrałem "inne" :mrgreen:

PostNapisane: 22 listopada 2006, o 23:39
przez Nexus
Ja nie miałem problemu :) FPS'y rządzą. Głównie z powodu perspektywy. Dużo łatwiej mi wczuć się w grę i świat, kiedy "patrzę" własnymi oczami. I jest to w sumie najbliższa forma wirtualnej rzeczywistości jaka być może nas czeka.

PostNapisane: 23 listopada 2006, o 10:13
przez MARTIN ANN DRIMM
Tutaj, Nexie, masz rację. Ale popatrz. Za sto lat patrzenie z lotu ptaka na naszą Ziemię nie będzie bardziej egzotyczne od patrzenia przyziemnego. I wtedy raptem się okaże, że takie, dajmy na to, RTS'y staną się bardzo realistyczne :)

A teraz weź dwóch miliarderów za sto lat. Obaj mają małe armijki droidów (i własną wyspę). I patrzą na nie z wysokości stu metrów i sterują nimi na podobieństwo RTS'a. Czy nie ciekawe?

PostNapisane: 23 listopada 2006, o 16:18
przez Driden
Tam pal licho, że się nie można zdecydować na jedną najlepszą. Gorzej, że gatunki podobierano jakoś dziwnie. Przykładowo wymieniono ze strategii RTSy, ale już trówek nie uświadczysz. Jest coś tak ogólnego jak zręcznościówka i obok samochodowe, które można by i w sportowe i zręcznościowe wpisać, albo oddzielanie hack&slasha. Jakoś metody tutaj złapać podziału nie mogę.

A teraz weź dwóch miliarderów za sto lat. Obaj mają małe armijki droidów (i własną wyspę). I patrzą na nie z wysokości stu metrów i sterują nimi na podobieństwo RTS'a. Czy nie ciekawe?

Ciakawa wizja, choć nie wiem czy przyjemnym będzie wyjście z siebie i krążenie jako jakis duch nad polem bitwy. Uczucie może być dość dziwaczne.

PostNapisane: 23 listopada 2006, o 20:43
przez Nexus
Marcinie, wizja może i kusząca, ale FPS'y są nam bliższe, bo bardziej naturalne. Dużo wody upłynie w Odrze, zanim będziemy oglądać pole bitwy z lotu ptaka z możliwością kontroli każdego z żołnierzy.
Chociaż jakby się tak dobrze zastanowić... obecna technika umożliwia taką obserwację. Gorzej z posłuszeństwem :D

PostNapisane: 23 listopada 2006, o 20:53
przez Driden
Problemy z posłuszeństwem? Ależ to tylko dodaje realizmu. Problemu doszukiwałbym się w braku bezstresowości gry, czy możliwości zapisania.

PostNapisane: 23 listopada 2006, o 21:20
przez Nexus
No nie wiem, czy nieposłuszeństwo byłoby pożądaną cechą. Przypomina mi się pewien bardzo stary komiks z Relaxu. Dwóch naukowców spotyka się na bezludnej wyspie, by przeprowadzić walkę między zbudowanymi przez siebie robotami, których cel jest tylko jeden - zniszczyć przeciwnika. I na końcu muszą sami spierniczać, bo stają się kolejnymi wrogami zwycięskiego robota. Chciałbyś mieć na karku armię nieposłusznych droidów??? :mrgreen:

PostNapisane: 25 listopada 2006, o 15:09
przez MARTIN ANN DRIMM
Ooo, pamiętam ten komiks! Sam nawet potem narysowałem swój, na podstawie tamtego. O, choroba to było coś! Dzięki, Nexus, pomogłeś mi odgrzebać bardzo stare i cenne wspomnienie :lol:

PostNapisane: 26 listopada 2006, o 12:45
przez Nexus
Teraz musisz je tylko zapisać na twardzielu i odtwarzać, kiedy tylko chcesz :) Muszę poszukać, czy gdzieś mi się nie zawieruszyła ta perełka...

PostNapisane: 26 listopada 2006, o 13:44
przez MARTIN ANN DRIMM
Ja bardzo żałuję, że moi kochani rodzice (gdzieś już o tym pisałem), gdy byłem na studiach, rozdali wszystkie moje relaxy, żbiki, klosy, koziołki matołki... Przecież tam, zakotwiczone w obrazkach i zapachach, JEST MOJE DZIECIńSTWO! Dobra rada: nie oddawajcie rzeczy, którymi bawiliście się jako dzieci. To portale do najważniejszych przeżyć.

PostNapisane: 26 listopada 2006, o 15:14
przez Nexus
Tylko trudno wytłumaczyć przechowywanie całej tej zbieraniny rupieci. Ostatnio wpadł mi w ręce resorak Matchboxa, którym bawiłem się z moim bratem w dzieciństwie. I to działa jak portal do przeszłości. Przypomniały mi się rzeczy o których kompletnie nie myślałem przez ostatnich 20 lat...

PostNapisane: 26 listopada 2006, o 17:05
przez MARTIN ANN DRIMM
Ba, resorak matchboxa... Kiedyś marzenie ściętej głowy... Moja matka jako nauczycielka zarabiała 6 dolarów. Tyle co taki piękny motor matchboxa. W końcu mi go kupili. Musiałem wybierać między tygodniową klasową wycieczką i motorem. Wiadomo, co wybrałem ;-)

PostNapisane: 28 listopada 2006, o 14:46
przez Gargulec
Erg... a ja resorakami się już nie bawię.. Ale klocki Lego! To jest coś! Bawię się nimi odkąd pamiętam, a wciąż mi się nie znudziły.