Strona 1 z 12

CZY GRY TO SAMO DOBRO?

PostNapisane: 12 lutego 2007, o 08:23
przez Agnieszka
Ja nie lubię gier komputerowych (a może lubię tylko nie gram? :roll: ).
Uważam, że gry komputerowe są szkodliwe. Nie tylko dla gracza - także dla jego rodziny, przyjaciół, znajomych.
Czy ktoś się ze mną zgadza?

PostNapisane: 12 lutego 2007, o 09:38
przez Ixolite
Ehh... Temat stary jak świat ;)

Zanim zacznę się wymądrzać, proponuję Ci Agnieszko małą gimnastykę umysłową. Zaczęłąś od "Uważam, że gry komputerowe są szkodliwe...", spróbuj zacząć od "Uważam, że gry komputerowe nie są szkodliwe..." i podać jakieś argumenty na poparcie tej tezy :roll:

PostNapisane: 12 lutego 2007, o 10:02
przez Agnieszka
Ale ja nie chcę Ixolite.
Może Ci się uda mnie przekonać, może zmienię zdanie.
Wymądrzaj się, ja bardzo lubię Twoje wymądrzanie :) . Podaj swoje argumenty pt. "Gry komputerowe nie są szkodliwe" :D .

PostNapisane: 12 lutego 2007, o 13:27
przez margo
Agnieszka napisał(a):(a może lubię tylko nie gram? :roll: ).

Jak nie grasz to nie wiesz czy lubisz czy nie :?:

Ja sprawę rozpracowuję. Badania zamierzam szczegółowe prowadzić. Jak pogram to powiem. Obiecuję ;)

A czy ze szkodliwością tych gierek to nie jest jak z alkoholem? Mały kieliszek wytrawnego wina jeszcze nikomu nie zaszkodził :mrgreen:

PostNapisane: 12 lutego 2007, o 13:33
przez koVaal
Ja lubię gry i uważam, że nie są szkodliwe jeśli zachowuje się umiar i nie traktuje się ich poważnie. Stanowią wg. mnie doskonałą odskocznię po ciężkim dniu w pracy/szkole, można się gdzieś "wyżyć" nie szkodząc przy tym otoczeniu. Oczywiście, dla małych dzieci, które nie wiedzą, że gry to fikcja itp. itd. naśladowanie postaci z gry może się skończyć tragicznie, dlatego właśnie rodzice powinni patrzyć, co dziecku kupują i w co ono gra. Rzekłem. ;) :D

PostNapisane: 12 lutego 2007, o 15:07
przez Materius
Gry komputerowe nie są szkodliwe póki z nimi nie przesadzimy.
Jest cienka granica między graniem a uzależnieniem.
To tak samo jak z alkoholem, trzeba wiedzieć kiedy przestać.

PostNapisane: 12 lutego 2007, o 15:27
przez Ixolite
Ja dziś trochę niedomagam, więc napiszę tak:

Gry komputerowe stały się już takim samym elementem kultury masowej jak telewizja, kino czy książki. Nie są złe, nie są dobre, nie są szkodliwe, nie czynią cudów, po prostu są. Nie mówię o ich treści, jakości ani przesłaniach, bo te oczywiście można nazwać zarówno złymi i szkodliwymi jak i dobrymi i przynoszącymi pożytek, tak samo jak w przypadku filmów i książek...

PostNapisane: 12 lutego 2007, o 21:54
przez olivier
mozna sie nauczyc jezykow obcych, grajac. wiem z wlasnego doswiadczenia :p

PostNapisane: 12 lutego 2007, o 22:07
przez Materius
Potwierdzam. Jak byłem młodszy to uczyłem się tak angielskiego. :)
Kto mówi że nie da się łączyć pożytecznego z przyjemnym. :mrgreen:

PostNapisane: 12 lutego 2007, o 23:12
przez Theeck
rozumiem, że intencją autorki nie jest dyskusja o szkodliwości gier dla jakichś tam okazjonalnych graczy niedzielnych, tylko o szkodliwości gier dla takich jak my twardzieli - nałogowców z własnej woli, świadomie uzależnionych od grania, spędzających przed monitorem po kilkanaście godzin dziennie, zatracających się bez reszty w światach wirtualnych.
Ludzi, którzy po powrocie z pracy nerwowo włączają kompa, a dopiero potem zdejmują kurtkę i buty.
Ludzi, którzy na urlopie z rodziną już drugiego dnia trzęsącymi się rękami przeglądają przewodnik miejscowości w poszukiwaniu kafejek internetowych czynnych całą dobę.
Ludzi, którzy na imprezach rodzinnych po godzinie wymykają się do pokoju siostrzeńca żeby popykać choć chwilę w cokolwiek zamiast słuchać jak to dziadek z babcią 30 lat temu żyli bez kolorowego telewizora.
Ludzi, których żony już dawno nie są zazdrosne o Larę Croft.
Ludzi, których dzieci w wieku 3 lat pocinają na kompie w Far Cry-a i Doom-a

Otóż takim ludziom gry nie szkodzą w ogóle, nic a nic :P

PostNapisane: 13 lutego 2007, o 06:21
przez Agnieszka
Theeck - bezbłędnie rozpracowałeś moje intencje. NARESZCIE - gracz, którego obecność jest niezbędna w tym temacie :D .

PostNapisane: 13 lutego 2007, o 11:30
przez Ixolite
Albo z tego wyrosłem, albo nie mam czasu, ale jakoś ostatnio na innych rzeczach niż gry się skupiam... Ehh... Co to się z człowiekiem robi :(

PostNapisane: 13 lutego 2007, o 15:17
przez koVaal
Theeck napisał(a):rozumiem, że intencją autorki nie jest dyskusja o szkodliwości gier dla jakichś tam okazjonalnych graczy niedzielnych, tylko o szkodliwości gier dla takich jak my twardzieli - nałogowców z własnej woli, świadomie uzależnionych od grania, spędzających przed monitorem po kilkanaście godzin dziennie, zatracających się bez reszty w światach wirtualnych.
1.Ludzi, którzy po powrocie z pracy nerwowo włączają kompa, a dopiero potem zdejmują kurtkę i buty.
2.Ludzi, którzy na urlopie z rodziną już drugiego dnia trzęsącymi się rękami przeglądają przewodnik miejscowości w poszukiwaniu kafejek internetowych czynnych całą dobę.
3.Ludzi, którzy na imprezach rodzinnych po godzinie wymykają się do pokoju siostrzeńca żeby popykać choć chwilę w cokolwiek zamiast słuchać jak to dziadek z babcią 30 lat temu żyli bez kolorowego telewizora.
4.Ludzi, których żony już dawno nie są zazdrosne o Larę Croft.
5.Ludzi, których dzieci w wieku 3 lat pocinają na kompie w Far Cry-a i Doom-a

Otóż takim ludziom gry nie szkodzą w ogóle, nic a nic :P

Punkty 1. 2. i 3. pasują do mnie jak ulał(no, może 3 nie do końca, bo nie mam siostry, żeby mieć siostrzeńca), 4 i 5 nie... ale to może tylko chwilowe. ;)

PostNapisane: 15 lutego 2007, o 11:33
przez Agnieszka
koVaal: nie chwal się. Nie ma czym. Lepiej wklej coś co napisałeś - wiesz gdzie :) .

PostNapisane: 15 lutego 2007, o 15:41
przez Theeck
oj, Agnieszko, wyczuwam w tonie głosu subtelną nutkę dezaprobaty wobec nawyków koVaala ;). Skąd tak sroga ocena niewinnego nałogu, w szponach którego będąc uratowaliśmy już przecież niejednokrotnie różne światy? A tu zamiast oczekiwanego błysku uznania w oczach kobiety spotyka nas stalowe spojrzenie ? :P