Strona 11 z 12

PostNapisane: 5 czerwca 2007, o 21:41
przez Agnieszka
Marcin Przybyłek napisał(a):Również większe od "wielkobłękitowych" przeżyć doznałem grając w "Gabriela Knighta 3", który wraz z Grace Nakimurą starał się odkryć tajemnicę Rennes le Chateau. Jego sen, gdy widzi wampiry wchodzące do ich pokoju, i reakcja, gdy zakłada amulet swojej partnerce, do dzisiaj wywołuje ciepło na sercu.


Czy gracze równie głęboko przeżywają realne zdarzenia?

PostNapisane: 7 czerwca 2007, o 19:49
przez olivier
dziwne to twoje pytanie, Agnieszko...

wydaje sie naturalnym, ze realne zdarzenia przezywa sie glebiej, niz historie obejrzane/przeczytane...

PostNapisane: 7 czerwca 2007, o 21:26
przez Materius
w sumie jak się za dużo gra to rzeczywistość postrzegana się trochę zmienia widzimy różne rzeczy z gier jak byśmy mieli przywidzenia

PostNapisane: 8 czerwca 2007, o 09:19
przez Nexus
Materius, nie chcę Cię martwić, ale stan, który opisujesz nadaje się już tylko do leczenia... z nałogu :mrgreen: Mam nadzieję, że nie próbujesz robić co poniektórych rzeczy z gier? Chyba nie, inaczej byłoby już o tym w tv :devil:

PostNapisane: 8 czerwca 2007, o 09:33
przez MARTIN ANN DRIMM
Słuchajcie, widziałem wczoraj fragment filmu sensacyjnego, w którym mały murzynek, zakładnik, gra w gierkę na kieszonkowej konsoli. Oto jak ona wygląda:

Protagonista jedzie samochodem (to murzyn) i strzela do innego murzyna, biegnącego ulicą. Potem wysiada, zabija go (przeciwnik siedzi pod murem, zabity na śmierć), strzela kilka razy w głowę trupa (krew leje się gęsto), po czym wsadza zwłokom granat w usta i go detonuje obrzucając byłego przeciwnika stekiem przekleństw typu madafaka itd.

Konsolę bierze do ręki zamaskowany terrorysta i jest zgorszony. Dowiaduje się, że w tej grze dostaje się punkty za złe rzeczy i za ten napad dostałby sporo punktów (gdyby rzeczywistość była grą). Terrorysta mówi, że porozmawia o tej grze z ojcem chłopca (bo to taki dobry bandzior).

Byłem w szoku. O takim: :shock: Widziałem już brutalne gry - GŁÓWNIE NA KONSOLE - odmóżdżające, na przykład bohater, czy raczej "bohater" jedzie na deskorolce i dostaje punkty za zdemolowane przystanki, billboardy, ławki w parku itd. I już wtedy byłem bardzo, bardzo zaniepokojony. Ale jeśli rzeczywiście istnieje gra pokazana w tym filmie, to jest to skandal.

Nigdy nie grałem w serię GTA, bo sama idea mnie odrzucała, ale już po opowieściach byłem bardzo źle nastawiony do tej produkcji: jakiś kracako/łachmaniarz, a generalnie śmieć biega po ulicach z kijem, wyrzuca właścicieli samochodów z aut, kradnie je, rozbija, no ludzie... Napiszcie więcej o GTA, bo gra z tego filmu skojarzyła mi się z Grand Theft Auto (konia z rzędem temu, kto przetłumaczy poprawnie ten tytuł).

Koniec z tym. Robimy atak na złe gry. Nie będą się nam pałętać po rynku :plask:

PostNapisane: 8 czerwca 2007, o 10:53
przez Nexus
To może jakaś rozróba i akcja na sklepy? :nunu: Marcinie, takich gier jest multum na rynku. Nie ma szans ich wyplenić. Dlatego to na nas, rodzicach, spoczywa obowiązek sprawdzania w co nasze pociechy grają na kompach. Mój Miszka uwielbia samochodówki. Mógłby w nie grać non stop. Widzę w tym pewne niebezpieczeństwo, bo może mu się wydawać, że rozbijanie się i jeżdżenie 300 km/h nie niesie ze sobą żadnych negatywnych skutków. Ale staram mu się tłumaczyć, że kraksy, wypadki, szaleństwa na drodze w rzeczywistości mogą źle się skończyć.
A co powiesz na gry w których wcielasz się w postać płatnego zabójcy? To też bardzo wątpliwa moralnie postać. Nasze walki w BFie jeszcze jakoś można wytłumaczyć, ale daj dziecku pograć i wytłumacz zabijanie wirtualnych ludzi. Wszystko zależy od nas...

PostNapisane: 8 czerwca 2007, o 11:06
przez MARTIN ANN DRIMM
A, prawda, jest taka gra, Hitman. Nie grałem w nią. O płatnym zabójcy. Hm.

PostNapisane: 9 czerwca 2007, o 12:13
przez koVaal
Grałem w drugą część. Cóż, z pewnością nie jest to gra z tych dla dzieci. Ale cóż zrobić. Niedawno widziałem, jak pewna kobiecina kupowała swojemu na oko 10 letniemu synowi grę Postal II - ponoć najbrutalniejszą grę, jaka kiedykolwiek została wydana. Polega ona mniej więcej na chodzeniu postacią i bezsensownemu(z tego, co wiem) zabijaniu ludzi młotkiem, żyletką, oddawaniu moczu na ich zwłoki itp. itd.

PostNapisane: 9 czerwca 2007, o 23:06
przez Theeck
Marcin Przybyłek napisał(a):Nigdy nie grałem w serię GTA, bo sama idea mnie odrzucała, ale już po opowieściach byłem bardzo źle nastawiony do tej produkcji: jakiś kracako/łachmaniarz, a generalnie śmieć biega po ulicach z kijem, wyrzuca właścicieli samochodów z aut, kradnie je, rozbija, no ludzie... Napiszcie więcej o GTA, bo gra z tego filmu skojarzyła mi się z Grand Theft Auto (konia z rzędem temu, kto przetłumaczy poprawnie ten tytuł).

Koniec z tym. Robimy atak na złe gry. Nie będą się nam pałętać po rynku :plask:

GTA to nie jest zła gra. A skoro jeszcze nie grałeś to zagraj (myślę o GTA 3, Vice City i ew. San Andreas). To naprawdę bardzo fajne gry, tyle tylko, że dla dorosłych. Akurat to, że gra się przestępcą jest miłą odmianą od nieustannego ratowania świata, a stopień brutalności zależy w dużej mierze od gracza. W grze ma się za to olbrzymią swobodę działania - większą nawet niż w najlepszych crpg-ach. Ja sam mam straszny sentyment do Vice City bo wciąż pamiętam jak grałem w lato przy otwartym oknie, za oknem polski parny i gorący wieczór, a w grze rozbijałem się właśnie taksówką po Miami w nocy, słuchając (w grze) stacji radiowej grającej "I just died in your arms tonight" Cutting Crew - no po prostu bomba, naprawdę niezapomniane przeżycie :D :D :D.

Zdecydowanie polecam pogranie, bo w GTA jest też mnóstwo humoru (zwłaszcza w tekstach prezenterów stacji radiowych), co prawda jest się tym złym, ale gra nie zmusza do rozjeżdżania przechodniów, strzelania do staruszek, czy grabienia sklepów czy samochodów (poza niektórymi misjami :) ). Są też misje poboczne, w których jeździmy taksówką, policją, ambulansem albo strażą pożarną i ratujemy ludzi czy gasimy pożary. Gra ma charakter zręcznościowy wynikający z konsolowego rodowodu i konceptu (typu zgaś 25 pożarów, to wzrośnie ci zdrowie), ale to tylko dodatkowe smaczki. Atutem jest iluzja żyjącego miasta, ciekawa fabuła i różnorodne misje. Ponieważ wspinamy się w hierarchii przestępczej to naszymi przeciwnikami częściej są inni źli, niż policja. Oczywiście w grze jest dużo przemocy, ale jak napisałem - jest to gra dla dorosłych. Jeżeli chcesz walczyć z serią GTA, to musisz jednocześnie rozpocząć krucjatę przeciwko alkoholowi, tytoniowi, czy teledyskom i reklamom epatującym seksualnością.

A w ogóle GTA to już dzisiaj klasyka gier i każdy szanujący się Gamedec powinien ją ukończyć :P.

PostNapisane: 10 czerwca 2007, o 17:33
przez koVaal
Cóż, w GTA(zwłaszcza San Andreas) jest baardzo duża swoboda w poruszaniu się po świecie i edytowaniu postaci. Ale niestety co drugie słowo w grze zaczyna się na "f" ;)

PostNapisane: 11 czerwca 2007, o 07:01
przez MARTIN ANN DRIMM
Hm. Z tego wynika, że trzeba zerknąć na tę "straszną" grę :mrgreen: Inna sprawa, że w TV pokazywano nie to, o czym piszesz, Theeck, ale właśnie same bezsensowne brutalizmy. Tu dochodzimy do roli dziennikarzy. I kolejny temat - ocean.

PostNapisane: 11 czerwca 2007, o 15:36
przez Materius
Marcin Przybyłek napisał(a):Słuchajcie, widziałem wczoraj fragment filmu sensacyjnego, w którym mały murzynek, zakładnik, gra w gierkę na kieszonkowej konsoli

Jeżeli dobrze pamiętam ten Film to Plan Doskonały

PostNapisane: 16 czerwca 2007, o 10:20
przez Agnieszka
Nexus napisał(a):(...) Mój Miszka uwielbia samochodówki. Mógłby w nie grać non stop. Widzę w tym pewne niebezpieczeństwo, bo może mu się wydawać, że rozbijanie się i jeżdżenie 300 km/h nie niesie ze sobą żadnych negatywnych skutków. Ale staram mu się tłumaczyć, że kraksy, wypadki, szaleństwa na drodze w rzeczywistości mogą źle się skończyć.
A co powiesz na gry w których wcielasz się w postać płatnego zabójcy? To też bardzo wątpliwa moralnie postać. Nasze walki w BFie jeszcze jakoś można wytłumaczyć, ale daj dziecku pograć i wytłumacz zabijanie wirtualnych ludzi. Wszystko zależy od nas...


Tak? Wszystko od nas? Nasze dzieci nie będą pod naszymi skrzydłami cały czas. Same zdecydują w co chcą grac. Koledzy pomogą im w wyborze...

Znów się przeraziłam. Gry to ZŁO :evilgrin: .

PostNapisane: 16 czerwca 2007, o 13:23
przez Ixolite
Na świecie są miliony graczy i jakoś żaden jeszcze nie został psychopatycznym mordercą...

PostNapisane: 16 czerwca 2007, o 14:09
przez Nexus
Agnieszko, nie zgodzę się tutaj z Tobą. Koledzy mogą próbować, ale jeśli to Ty będziesz autorytetem dla swojego dziecka, to nie uda im się to. Poza tym nie miałem na myśli całkowitego odcięcia od "złego" świata. To jest w końcu część procesu nauczania i nabierania doświadczenia. Swego rodzaju forma prowadzenia za rękę, albo raczej wskazywania dobrej drogi.