300

Rozmowy o kinie, filmach i tym podobnych.

Moderator: Ekipa Forum

Re: 300

Postprzez MARTIN ANN DRIMM » 6 stycznia 2009, o 19:20

Łapię się na tym, że od czasu do czasu oglądam jednak ten film. Ale w specyficznych warunkach:
1. Z przyjacielem,
2. Przy wódce.
Wtedy komentujemy na całego i się świetnie bawimy, nierzadko wyciągając z treści daleko idące, całkiem polityczne i sensowne wnioski :).
Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek
Avatar użytkownika
MARTIN ANN DRIMM
Szef
 
Posty: 2718
Dołączył(a): 14 czerwca 2006, o 15:03
Lokalizacja: z Chotomowa

Re: 300

Postprzez nimfa bagienna » 14 stycznia 2009, o 20:41

Dla mnie ten film jest doskonałym dowodem na to, że Amerykanie powinni trzymać się z daleka od europejskiego dziedzictwa kulturowego.
Miotający się ciągle demon mnie okala
I płynie wokół wiatru nieuchwytnym drżeniem,
Połykam go i czuję, jak płuca mi spala
I napełnia je wiecznym, zbrodniczym pragnieniem.
Avatar użytkownika
nimfa bagienna
 
Posty: 15
Dołączył(a): 7 czerwca 2008, o 11:27

Re: 300

Postprzez Ixolite » 15 stycznia 2009, o 11:06

Ależ czemu nimfo bagienna? Toć to nie jest film historyczny ani dokumentalny, co cię w nim tak ubodło?
It sure would be nice if we had some grenades, don't you think?
Avatar użytkownika
Ixolite
Webmaster
 
Posty: 616
Dołączył(a): 18 grudnia 2006, o 11:12
Lokalizacja: oni wiedzieli?

Re: 300

Postprzez nimfa bagienna » 16 stycznia 2009, o 18:32

Ubodło to za duże słowo. Lepsze będzie zniesmaczyło.
Chodzi mi o dopasowanie tematu do środków wyrazu. Kiedy myślę o historycznym pierwowzorze, widzę trzystu walecznych w wąwozie, pożegnanych z życiem. Ten z nadzieją, tamten z niezałatwionymi sprawami, tamten zrezygnowany, inny znowu straceńczo marzący o walce, bo pragnie się zasłużyć. Albo zginąć.
Tak, wiem, to komiks przeniesiony na ekran. Komiks pełen niezwyciężonych bohaterów - spod jednej sztancy, o kwadratowych szczękach, idealnych kaloryferach na brzuchu. Bez niepotrzebnych myśli, bez wątpliwości, idących do walki jak nakręcane roboty. Równo, ładnie, harmonijnie. Artystycznie. Pod sznurek. Bez duszy.
Ukazanie bitwy - jakiejkolwiek - w podobny sposób budzi mój niesmak. Skupianie się na środkach artystycznego wyrazu, służących do ukazania dyskusyjnej "urody" walki bez refleksji nad sensem tej walki jest dla mnie pomysłem poronionym. Jak każde skupianie się na powierzchowności.
Taki sam niesmak czułam, kiedy dałam się namówić na obejrzenie filmu Chicago. Też zniesmaczyło mnie dobranie tematu do środków wyrazu. Kręcące tyłkami panienki z wdziękiem wymachujące pistolecikami jako ilustracja do opowieści o zabójstwie. Śmierci człowieka. To zdecydowanie nie mój filing. Drażni mnie zbyt często spotykana u Amerykanów płytkość i eksponowanie wizualu z lekceważeniem lub pominięciem ludzkiego tła.
Nikt nie musi się ze mną zgadzać, rzecz jasna.
Miotający się ciągle demon mnie okala
I płynie wokół wiatru nieuchwytnym drżeniem,
Połykam go i czuję, jak płuca mi spala
I napełnia je wiecznym, zbrodniczym pragnieniem.
Avatar użytkownika
nimfa bagienna
 
Posty: 15
Dołączył(a): 7 czerwca 2008, o 11:27

Re: 300

Postprzez MARTIN ANN DRIMM » 18 stycznia 2009, o 18:43

Ooo, Nimfo! :). O! Dzięki! Widzisz, dla takich postów warto bywać na forach :).

Film Chicago był w moim odczuciu okropny. Moje zdanie jest bardzo podobne do Twojego, więc nie będę dublował opinii, dodam tylko, że dodatkowo obraz był krzykliwy, agresywny... Piosenka "He knew it coming" była obrzydliwa, taniec i śpiew o tym, jak zamordowano tego, tamtego i owego + symboliczne, acz wielce obrazowe ilustrowanie, jak to było, w moim prywatnym świecie kwalifikuje się do oskarżenia sądowego ;). Trochę żartuję, a trochę mówię poważnie. Tak, tak, człowiek jest zastrzelony, bo oszukał cizię w sumie w błahej sprawie, a potem dzięki temu aktowi cizia zyskuje sławę. I cały musical o tym. Na koniec dwie panny strzelające ślepakami z automatów wykrzykujące: "to dzięki wam tutaj jesteśmy!", czy jakoś tak, dając sygnał, że gdyby nie głupawa publiczność i tacy dziennikarze, nie zyskałyby sławy. O-krop-ny film.

W 300 widzę pustkę. Głównie. Rozdarte mordy krzyczące, że jest "chwała" i "chwałę" tę uzyskają dzięki mordobiciu. W dodatku będzie wolność i demokracja. Amerykanie nie rozumieją, że oprócz "wolności", "demokracji" i "chwały" jest całe morze innych wartości, które w tym filmie mogłyby być umieszczone.

Nie zgadzam się z opinią, że 300 to nie jest fim historyczny. Niestety, to jest film historyczny, bo nawiązuje do realnej historii. Jestem tutaj trochę rozdarty, bo twórca komiksu powinien był albo umieścić akcję gdzie indziej i nadać fikcyjną nazwę Spartanom, albo lepiej odrobić lekcje. A tak najpierw był artystyczny komiks w sposób dowolny opisujący dolę Leonidasa et cosortes, a potem film bez jakiegoś wyjaśnienia, że jest to wizja surrealistyczna i tylko "inspirowana". Młody człowiek obejrzy ten film i nabierze przekonania, że tak właśnie było, bo nie będzie mu się chciało sprawdzić, jak było naprawdę. Ba, stary człowiek zrobi to samo.

Mimo to, 300 pewnie jeszcze kiedyś obejrzę (przy wódce, z przyjaciółmi, ze śmiechem i komentarzami), a Chicago - za żadne skarby. W Chicago jest przesyt agresji. Wbrew pozorom w 300 jest jakaś poetyka, pewnie głównie w formie.
Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek
Avatar użytkownika
MARTIN ANN DRIMM
Szef
 
Posty: 2718
Dołączył(a): 14 czerwca 2006, o 15:03
Lokalizacja: z Chotomowa

Re: 300

Postprzez Ixolite » 18 stycznia 2009, o 19:25

Cześć waszych zarzutów pod adresem "300" traci nieco na sile i znaczeniu, kiedy spojrzy się na ten film od nieco innej strony. Zauważcie, że jest to opowieść snuta przez jednego z żołnierzy - weterana, który przedstawia młodym historię bohaterów, herosów. Stąd przerysowanie wielu scen - na przykład wyprawa do wyroczni albo scena w której wychodzi na jaw zdrada i na posadzkę sypią się monety, którymi został opłacony zdrajca...

Podobnie potraktowane zostały sceny walki - to nie jest opowieść o zmaganiach człowieka z człowiekiem, tylko herosa z "mroczną" siłą. Stąd "nasi" są piękni, odważni i elokwentni (no, przynajmniej potrafią powiedzieć kilka pompatycznych kwestii) itp. itd., a "oni", wróg, to armia potworów i mutantów, tak obca jak tylko się da.

Tak, wiem, to komiks przeniesiony na ekran. Komiks pełen niezwyciężonych bohaterów - spod jednej sztancy, o kwadratowych szczękach, idealnych kaloryferach na brzuchu. Bez niepotrzebnych myśli, bez wątpliwości, idących do walki jak nakręcane roboty. Równo, ładnie, harmonijnie. Artystycznie. Pod sznurek. Bez duszy.


Jeśli jest to historia opowiadana przez weterana, młodym wojownikom, to tak właśnie powinna wyglądać. Nie będzie on opowiadał o cierpieniu, wahaniu, niepewności. Nie to jest jego celem, by ukazać okropność wojny (która swoją drogą była częścią życia mieszkańców Sparty), ale by wzbudzić w młodych ducha walki, morale.

Nie zgadzam się z opinią, że 300 to nie jest fim historyczny. Niestety, to jest film historyczny, bo nawiązuje do realnej historii. Jestem tutaj trochę rozdarty, bo twórca komiksu powinien był albo umieścić akcję gdzie indziej i nadać fikcyjną nazwę Spartanom, albo lepiej odrobić lekcje. A tak najpierw był artystyczny komiks w sposób dowolny opisujący dolę Leonidasa et cosortes, a potem film bez jakiegoś wyjaśnienia, że jest to wizja surrealistyczna i tylko "inspirowana". Młody człowiek obejrzy ten film i nabierze przekonania, że tak właśnie było, bo nie będzie mu się chciało sprawdzić, jak było naprawdę. Ba, stary człowiek zrobi to samo.


No właśnie, że nie. To nie jest film historyczny, oparty na faktach, ale nie historyczny. Równie dobrze można by powiedzieć, że Iliada i Odysea to teksty historyczne, młody człowiek przeczyta i będzie myślał, że to taaaaakie dziwy miałe miejsce kiedyś. "300" w pewnym sensie jest takim eposem. Wybacz Marcinie, ale twoje podejście trąci mi głębokim zamerykanizowaniem - jak się czegoś nie wyjaśni dosłownie, najlepiej w postaci przerywnika z obrazkami, nie powtórzy dziesięć razy i nie wbije młotkiem do głowy, to głupi widz nie zrozumie o co chodzi. Trzeba mu drukowanymi literami przedstawić jedyną słuszną interpretację. Nie, to nie jest dobra koncepcja. Jak ktoś głupi, to od tego nie zmądrzeje, najwyżej się bardziej rozleniwi, bo ktoś pomyślał za niego. Łopatologii stosowanej mówię zdecydowane nie.
It sure would be nice if we had some grenades, don't you think?
Avatar użytkownika
Ixolite
Webmaster
 
Posty: 616
Dołączył(a): 18 grudnia 2006, o 11:12
Lokalizacja: oni wiedzieli?

Re: 300

Postprzez Toudisław » 18 stycznia 2009, o 19:38

kiedyś widziałem starą ekranizację tej historii. Byłą bodaj z lat 70 głowy nie dam. Nie była oczywiście ekranizacją komiksu bo tego Jeszce nie było. Dziwi natomiast to że oba filmy były podobne. aż za bardzo jak na mój gust. Czy twórca komiksu nie inspirował się tym starym scenariuszem ? ja miałem takie wrażenie.

No i jak byś miał w ręku ulotkę 300 ( taką co sa w konie dawne do biletów ) to tam było jak byk że że jest to "relacja z bitwy " a dopiero potem że na podstawie komiksu.

Śmieszy mnie po prostu to że nawet jedli same wydarzenia przedstawione są fałszywie to przynajmniej sceneria niech będzie logiczna i spójna. A nie była.

A jak odnosicie się do zarzutów moich o sztuczny patos i naiwność fabuły ?
Toudisław
 
Posty: 26
Dołączył(a): 1 stycznia 2009, o 17:22

Re: 300

Postprzez MARTIN ANN DRIMM » 18 stycznia 2009, o 19:53

Ixi, świetne argumenty o tym, że to opowieść weterana. Gratuluję i tu mnie przekonałeś :) (cząstkowo ;))

Jeśli chodzi o historyczność... nie jestem przekonany. Ludzie wierzą w prawdziwość wydarzeń pokazanych w tasiemcowatych serialach. Wierzą we wszystko. Mówię o masie, nie elitach. Ja tę masę znam. I o niej myślę. Dlatego jestem za łopatologią.

Czekaj, może jakiś przykład by wymyślić...

O. Amerykanie robią wysokobudżetowy film o bitwie pod Grunwaldem. Na podstawie komiksu, w którym japoński rysownik ubrał naszych rycerzy w zbroje wikingów, a litwinów posadził na gigantycznych rumakach. Ulryk ma 4 metry wysokości, a Witold wyhodował sobie stalowe szpony. Walka toczy się nie z krzyżakami tylko z krzyżowcami. W sumie co za różnica. Jest informacja, że to film na podstawie komiksu. I ogląda go cały świat. Jak 300.

Zastanawiam się, jak bym się czuł oglądając taki obraz...

Toudi, właśnie jest ten patos, i jest go za dużo.
Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek
Avatar użytkownika
MARTIN ANN DRIMM
Szef
 
Posty: 2718
Dołączył(a): 14 czerwca 2006, o 15:03
Lokalizacja: z Chotomowa

Re: 300

Postprzez Ixolite » 19 stycznia 2009, o 02:01

Co do patosu, to się zgodzę, zwłaszcza że występuje w najgorszym możliwym, czyli hamerykańskim wydaniu. No ale taka uroda epickich produkcji made in Hollywood.

A co do patologii łopaty - no nie popadajmy w przesadę, toć to już paranoja głęboka, kiedy artysta do każdej sceny musi tomiszcze przypisów i opisów dołożyć, bo a nóż widelec ktoś nie załapie, że to nie do końca jest tak, jak na filmie pokazali.

Z twojego przykładu, pewno zachwycony bym takim filmem nie był (jako Polak), ale z drugiej strony, jeśli byłoby to dobre rozrywkowe widowisko, bez głębszych podtekstów i sugerowania, że to prawda najprawdziwsza, to pewno obejrzałbym z przyjemnością.

Nie idiotyzujmy siebie i innych. To że w USA można złożyć pozew, bo ktoś nie umieścił ostrzeżenia, że gorący napój jest gorący, to nie znaczy, że musimy iść w ich ślady. Ja bym nie chciał w takim świecie żyć...
It sure would be nice if we had some grenades, don't you think?
Avatar użytkownika
Ixolite
Webmaster
 
Posty: 616
Dołączył(a): 18 grudnia 2006, o 11:12
Lokalizacja: oni wiedzieli?

Re: 300

Postprzez nimfa bagienna » 19 stycznia 2009, o 11:54

Bez przesady, panowie. Jesteśmy dorosłymi ludźmi, którzy, w odróźnieniu od rozmaitych nieletnich tłuków nie łykają jak papki wszystkiego, co spływa z ekranu. Znaczy - nie łykają dosłownie.
Nie, nie uważam, że filmy/książki/obrazy inspirowane historią powinny być jedynie martyrologiczne, z przydechem i pełne refleksyjnego zadęcia. Ale znaj proporcją, mocium panie... Owszem, można napisać podręcznik wyszywania, gdzie ilustracjami będą zdjęcia wzorów "wyhaftowanych" ukłuciami noża na żywej ludzkiej skórze. Ale to trochę niewłaściwe, prawda? Ja tak odbieram ukomiksownienie jednej z większych bitew starożytności.
300 jako opowieść starego żołnierza? W życiu w to nie uwierzę. Stary żołnierz widział krew, sraczkę, wyprute flaki, zakażenie i rozwalone łby. I przeżył to, co jest potem: zwątpienie, reakcję na śmierć towarzyszy, wyczerpanie i zobojętnienie. I cały ten szajs. Opowieść starego weterana niosłaby w sobie gorycz. 300 to bezrefleksyjna, podana w pięknych kolorkach opowieść nastoletniego fana gier komputerowych, który spodziewa się, że skoszeni żołnierze zmartwychwstaną, jeśli on zgromadzi dostatecznie dużo punktów i wskoczy na wyższy level.
Nie będę się wypowiadać w imieniu ogółu, co ogół powinien albo nie powinien zrozumieć. Mogę wypowiadać się wyłącznie w moim imieniu.
Rozrywkowe widowisko można zrealizować na podstawie wszystkiego, łącznie z opowieściami o niezwykłych momentach historii - wielkich bitwach, epokowych odkryciach, dramatach dyktatorów i królów, komorach gazowych albo o seryjnym pedofilu-mordercy. Oceniając je (widowisko), biorę pod uwagę także kwestię wyczucia proporcji. Nie mam nic przeciwko nowym amerykańskim legendom - Hulkowi, Shrekowi, Iniemamocnym itd. To lekkie opowieści o lekkich rzeczach, wyssane z palca i służące jedynie rozrywce. Tam leje się wyłącznie papierowa krew i jako taka ona mnie nie obchodzi. Bo tak naprawdę jej nie ma.
I o to mi mniej więcej chodziło.
Miotający się ciągle demon mnie okala
I płynie wokół wiatru nieuchwytnym drżeniem,
Połykam go i czuję, jak płuca mi spala
I napełnia je wiecznym, zbrodniczym pragnieniem.
Avatar użytkownika
nimfa bagienna
 
Posty: 15
Dołączył(a): 7 czerwca 2008, o 11:27

Re: 300

Postprzez Ixolite » 19 stycznia 2009, o 22:00

Podsumuję tak: rozumiem twoje stanowisko, aczkolwiek nie do końca je podzielam.
It sure would be nice if we had some grenades, don't you think?
Avatar użytkownika
Ixolite
Webmaster
 
Posty: 616
Dołączył(a): 18 grudnia 2006, o 11:12
Lokalizacja: oni wiedzieli?

Re: 300

Postprzez MARTIN ANN DRIMM » 20 stycznia 2009, o 18:39

A ja jeszcze od innej strony bym spojrzał na 300. Bo tak trochę zrugałem ten film, a przecież nie do końca jest mi obcy.

Oglądałem ostatnio Sin City i zrobił ten obraz na mnie bardzo dobre wrażenie z wielu względów. Przypomniałem sobie, że oceniam niektóre dzieła pod bardzo ważnym kątem: czy są terapeutyczne czy nie? Sin City stanowiło dla mnie terapię i to dość silną i sam się dziwię, bo przemocy było tam sporo, ale dużo poezji w tym filmie jest i przekazu ponad.

Zadałem sobie pytanie: czy 300 był dla mnie filmem terapeutycznym? I stwierdziłem, że tak, w mniejszym nieco stopniu niż Sin City, ale jednak. Jest w 300 coś, co dla duszy mężczyzny jest jakoś ważne. Takiem mam wrażenie...
Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek
Avatar użytkownika
MARTIN ANN DRIMM
Szef
 
Posty: 2718
Dołączył(a): 14 czerwca 2006, o 15:03
Lokalizacja: z Chotomowa

Re: 300

Postprzez nimfa bagienna » 20 stycznia 2009, o 18:59

O terra incognita, czyli gradacji wartości w duszy mężczyzny, to ja się wypowiadać nie będę...
;)
Miotający się ciągle demon mnie okala
I płynie wokół wiatru nieuchwytnym drżeniem,
Połykam go i czuję, jak płuca mi spala
I napełnia je wiecznym, zbrodniczym pragnieniem.
Avatar użytkownika
nimfa bagienna
 
Posty: 15
Dołączył(a): 7 czerwca 2008, o 11:27

Re: 300

Postprzez kasiak » 24 września 2018, o 11:52

fajne :oops: :oops: :oops:
kasiak
 
Posty: 25
Dołączył(a): 18 września 2018, o 13:08

Poprzednia strona

Powrót do Film

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość

cron