RZECZYWISTOŚĆ I FANTASTYKA

Rozmowy ogólnie o Gamedeku.

Moderator: Ekipa Forum

Re: RZECZYWISTOŚĆ I FANTASTYKA

Postprzez MartiusMarsGradivus » 28 maja 2010, o 17:03

No nieźle... Więc pewnie mnie by nie przyjęli jeśli Eve nie znam wcale. A... może potrzebujesz przydupasa ? :mrgreen:
Marcin Przybyłek napisał(a):Wybacz, Fomoraig, Lamasowi i Martiusowi. To wspaniali ludzie i Wielcy fani gamedeka. I nie są normalni.
Avatar użytkownika
MartiusMarsGradivus
 
Posty: 447
Dołączył(a): 4 stycznia 2009, o 11:55
Lokalizacja: Lublin

Re: RZECZYWISTOŚĆ I FANTASTYKA

Postprzez ArtTuro » 28 maja 2010, o 17:12

Jakby Ci to powiedzieć... Z zasady jestem odludkiem i wolę pracować sam. Przez to co robię straciłem rodzinę i nadal niczego się o życiu we wspólnocie nie nauczyłem. Tak juz mam ;)
Obrazek
Avatar użytkownika
ArtTuro
 
Posty: 258
Dołączył(a): 26 maja 2010, o 09:56
Lokalizacja: Matyty k.Jerzwałdu / Warszawa Zacisze - GG 2980913

Re: RZECZYWISTOŚĆ I FANTASTYKA

Postprzez Lamas » 28 maja 2010, o 21:25

W EVE i tak miałem zamiar grać , więc kto wie... Może kiedyś nasze drogi się splota, ale to dopiero na nowym kompie... Ale jednak fascynuje mnie Twoja praca jest taka, taka SWOJSKA! Opowiedz może o jakiejś akcji, może jeden dzień z życia opisz, no nie wiem.... :D I tak czy siak musze sobie pyknąc w najbliższej przyszłosci w EVE!
Marcin Przybyłek napisał(a):Wybacz, Fomoraig, Lamasowi i Martiusowi. To wspaniali ludzie i Wielcy fani gamedeka. I nie są normalni.
Avatar użytkownika
Lamas
 
Posty: 454
Dołączył(a): 27 lipca 2009, o 13:52
Lokalizacja: Lublin

Re: RZECZYWISTOŚĆ I FANTASTYKA

Postprzez MARTIN ANN DRIMM » 28 maja 2010, o 21:35

ArTuro, czy ten gość na avatarze to Ty z tą rękawicą???
Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek
Avatar użytkownika
MARTIN ANN DRIMM
Szef
 
Posty: 2718
Dołączył(a): 14 czerwca 2006, o 15:03
Lokalizacja: z Chotomowa

Re: RZECZYWISTOŚĆ I FANTASTYKA

Postprzez ArtTuro » 29 maja 2010, o 05:28

Marcin Przybyłek napisał(a):ArTuro, czy ten gość na avatarze to Ty z tą rękawicą???


Tak jakby , kompletną wersję znajdziesz u mnie w podpisie.
Obrazek
Avatar użytkownika
ArtTuro
 
Posty: 258
Dołączył(a): 26 maja 2010, o 09:56
Lokalizacja: Matyty k.Jerzwałdu / Warszawa Zacisze - GG 2980913

Re: RZECZYWISTOŚĆ I FANTASTYKA

Postprzez MARTIN ANN DRIMM » 29 maja 2010, o 07:28

Genialne zdjęcia. Ty przystojniak jesteś :). A teraz przyznaj się, co jest z photoshopa (avikowe zdjęcie) :).
Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek
Avatar użytkownika
MARTIN ANN DRIMM
Szef
 
Posty: 2718
Dołączył(a): 14 czerwca 2006, o 15:03
Lokalizacja: z Chotomowa

Re: RZECZYWISTOŚĆ I FANTASTYKA

Postprzez ArtTuro » 29 maja 2010, o 07:59

Haha , przystojniak to ja byłem , jak jeszcze w Putusku latałem za pannami ze szkoły nauczycielskiej czy jakoś tak ( co było dobre 20 lat temu ;)

Marcinie zabij mnie a nie wiem co to jest "Avikowe zdjęcie" ;)
Z photoshopa prawdopodobnie pochodzi większość, gdyż zdjęcia robię przeważnie telefonem ( Nokia N95) lub aparatem typu "idioten camera" - Canon PowerShot A530. Większość zdjęć wrzucana jest do jakiegoś katalogu, następnie całość otwierana jest w Photoshopie lub Gimpie i przepuszczana przez szreg filtrów od czerwonych oczu, morę, balans bieli etc aż po hue / saturation i kadrowanie.
Obrazek
Avatar użytkownika
ArtTuro
 
Posty: 258
Dołączył(a): 26 maja 2010, o 09:56
Lokalizacja: Matyty k.Jerzwałdu / Warszawa Zacisze - GG 2980913

Re: RZECZYWISTOŚĆ I FANTASTYKA

Postprzez jot23 » 29 maja 2010, o 12:00

"Avikowe zdjęcie" to jest zdjęcie z avatara ;) Myślę (chciałbym) że całe zdjęcie jest z realium... Gdzie kupię taki fotel? :lol:
Avatar użytkownika
jot23
 
Posty: 184
Dołączył(a): 25 sierpnia 2009, o 16:07

Re: RZECZYWISTOŚĆ I FANTASTYKA

Postprzez ArtTuro » 29 maja 2010, o 12:31

Fotel nie sztuka, Najszybciej to mozna zamówić w okolicach Olecka za ok 300 zł kopię. Trochę trudniej utrafić "na Kole" - ( taki bazar w Warszawie z antykami ) za "trochę więcej" i oddac do renowacji za co zapłacisz jeszcze "trochę więcej" a najtrudniej to zwiedzać różne zakątki świata i przytaszczyć to na własnych plecach ( być może nawet za darmo , gdyż komuś będzie zagracał stodołę, piwnicę, strych etc... ;)

Najprościej - dostać po dziadkach ;))
Obrazek
Avatar użytkownika
ArtTuro
 
Posty: 258
Dołączył(a): 26 maja 2010, o 09:56
Lokalizacja: Matyty k.Jerzwałdu / Warszawa Zacisze - GG 2980913

Re: RZECZYWISTOŚĆ I FANTASTYKA

Postprzez ArtTuro » 30 maja 2010, o 07:42

Lamas napisał(a):W EVE i tak miałem zamiar grać , więc kto wie... Może kiedyś nasze drogi się splota, ale to dopiero na nowym kompie... Ale jednak fascynuje mnie Twoja praca jest taka, taka SWOJSKA! Opowiedz może o jakiejś akcji, może jeden dzień z życia opisz, no nie wiem.... :D I tak czy siak musze sobie pyknąc w najbliższej przyszłosci w EVE!


Do „Lamas" .
Tak na poczekaniu to ciężko ale jedną z pierwszych tego typu „spraw” mogę mniej/więcej opisać, chociaż, myślę, że gdybym opowiedział ją Marcinowi, opisałby to lepiej i zapewne bardziej zrozumiale ode mnie ;)
W skrócie wyglądało to tak:
Minęły "mikołajki", moja 'ex" z córką pojechały do teściów do Wyszkowa a ja zostałem w domu sam , jak to zwykle ostatnio bywało. Nuda jak cholera, na dworze niby wiosna, niby zima, takie "chuj wie co..."
Postanowiłem że poza zaopatrzeniem się w tytoń do faji oraz butelkę Dannielsa nigdzie się nie ruszam, zabijając nudę przy komputerze. Tak więc wiele nie myśląc, szybki prysznic, ząbki, jeansy, buty, kluczyki i już jestem na dworze. Odpaliłem "40-tkę" i juz jestem na Powstańców Śląskich w Carrefour. jak zwykle, czerwonej Amphory niet ale Danniels i owszem jest. Skończyło się na butelce złocistego nektaru oraz o ile pamiętam dwóch paczkach Marlboro light ;). Oczywiście "przy okazji" nie odmówiłem sobie przyjemności zrobienia kilku "bączków" na okolicznym lotnisku co pozwoliło mi zabić kolejne dwa kwadranse , przyklejając kolejnego banana na twarz ;). Z oponami zdartymi aż do kordu opuściłem lotnisko, wskoczyłem w Powstańców, później nawrotka na ręcznym - no bo jak inaczej przy takich oponach :), znów ręczny, kontra, wskakuję w Bajana i jestem w domku. Znów nuuda. Zmieniłem opony ( dobrze, że tydzień wcześniej odwiedziłem zaprzyjaźniony zakład wulkanizatorski w Łomiankach - za 1200 PLN kupiłem 4 komplety "mało używanych opon" do "palenia" na lotnisku, tudzież zlotach klubu miłośników podobnych aut) , wypiłem szklaneczkę, wypaliłem ze dwa papierochy i... leje deszcz, no to wracam do komputera.
Login Eve, Welcome Deejay, sranie w banie i siedzę na czacie... znów dopadła mnie nuda. Na proximie handlują przyprawą, różnica 0.2 centa na sztuce. Niby się opłaca przerzucić z Lomosa ale musiałbym lecieć tankowcem, wziąć tego ze 2 mln, wrócić i jeszcze nie dać się napaść przez piratów.. 12 godzin lotu.. dla 400 tysięcy... nie bardzo mi się to podoba, tym bardziej, że w międzyczasie ceny mogą się zmienić a ja zostanę z cargo na pokładzie.
Kolejny papieroch i czytam czat... Marco poszukuje osłony dla swoich statków w wyprawie na drugi koniec galaktyki Kraba, Zcx3321 poszukuje ochotników do nowopowstającej gildii piratów, itd. itd.. Mija godzina a ja gapię się w ten monitor jak sroka w gnat i nie mam żadnego pomysłu.... NUDA !, Wyłączam komputer, zakładam rolki, lecę 'za róg" na Broniewskiego do chińczyka. 6 sajgonek, surówka, sos ( przypominający smakiem zdechłego renifera ) i wracam do domu. Ozłociłbym za sos od chińczyka z Trockiej ale cóż... jak się nie ma co się lubi to się lubi co się ma a ja .. piłem, piłeś nie jedź i tego typu pierdoły... Znów włączam komputer, tym razem kawka i kolejny papieroch. Znów ktoś buduje gildię, tym razem górników. Szukają terenów wydobywczych. Coś tam się jeszcze działo ale znów mignął mi ZunXiao. Gildia w X poszukuje pośredników oraz cargo do sprzedaży wydobytych minerałów. Chcą nawiązać długoterminowe układy, stałe dostawy surowców. Co za cholera myślę sobie... wydobycie kurdium na załadowanie jednej barki to dwa dni pracy. Jak on chce robić układy na większe ilości i to stałe dostawy ???
Miałem w zapasie ze 300 skilli no to szykuję się do zabawy. Wyciągnąłem z garażu Dreadnoughta, w czwartej części załadowałem go pod sufit dronami z rozbebeszonego Gallente, rozmontowałem jakiegoś starego exhumera i przerzuciłem na pokład 2 stanowiska górnicze, resztę statku zamieniłem w ładownie. Na dobrą sprawę zbudowałem statek, mogący przewieźć tyle co osiem barek ale posiadający uzbrojenie na tyle mocne, że mógłby sobie poradzić nawet z niewielką gildią piratów. Niewielką, znaczy w tym świecie do 50 mniejszych statków. Zakupiłem stuff ( umiejętności i implanty ), potrzebne do obsługi tak skonfigurowanego sprzętu i lecę. Pamiętałem, że "Cośtam Xiao" mówił o Hydrze... nieźle. To ponad 20 skoków. Kolejna szklaneczka złocistego płynu, kolejne papierochy, skaczę i znów.. nuda, nuda.., NUDA ! ... dochodzi 20-sta, Stargate SG-1 na AXN, znów papieroch, kawka Stargate Atlantis… i wreszcie doleciałem. O dziwno nawet mnie nikt nie zaczepił po drodze, co rzadko się zdarza. Żeby się rozbudzić i wyprodukować trochę adrenaliny postanowiłem wypróbować w porcie parkowanie "na ręcznym". W międzyczasie "lekko drasnąłem" o jakiegoś Raven-a.. skurwysyn, załadowany po zęby laserami Harbingera... (rozpieprzyło mi pół dziobu i ze trzy pokłady ), przeturlałem się po dwóch Piraniach , przy czym zabiłem dwóch żółtodziobów ( za co dostałem prawie 2 mln kary ), na sam koniec siadłem na dupie jakiegoś lotniskowca... sukinsyn wypuścił na mnie ze 3 eskadry , drąc się przy tym że chyba jestem napruty jak stado bizonów skoro nie umiem włączyć auto.
- Gdzie się kurwa z tą balią pchasz ? ! krzyczał - co by nie mówić, wiele się nie mylił. Cóż robić, albo ja albo ty w takim wypadku… odpaliłem drony, unicestwiając tym ze dwie eskadry, po czym jakby od niechcenia szturchnąłem kilkaset dron w sam środek pokładu lotniskowca... i ot biedaczek... wyparowało mu sie... Zapewne chwilę później klął w porcie startowym, bez statku, z kontem uszczuplonym o 200k kredytów i błąkająca się eskadrą na końcu wszechświata. Cóż..
Podparłem głowę na dłoni, połączyłem się z serwisem, uszczupliłem swój zapas gotówki o prawie 4 mln i prawdopodobnie w tej pozycji zasnąłem. Około godz. 4:00 budzę się i widzę...
PM. Wiadomość od ZunXiao "Nice docking :0, have to make money ? :) If you dock everwhere like this.. you need more money ;)). Do you have bark or any other cargo ? "
Trochę to po nijakiemu ale sens dało się zrozumieć. Odpisałem mu na ile to można było nazwać "składnie" ( kac ) , że i owszem, trochę tego jest i że jak coś to dam radę. Umówiliśmy sie więc na spotkanie za 10 godzin w porcie... i poszedłem spać.
W taki to sposób poznałem jednego z większych „macherów” w ówczesnym „świecie gry” ;)

Około godziny 13 budzę się. Typowy „głowaból” od kaca, plecy bolą jak diabli zarówno od spędzonego poprzednio całego dnia przy komputerze jak i od twardego łóżka ale co robić.
Ba! Żebys wiedział jaki fotel sobie skonstruowałem też byś się uśmiał… Poprzedni wielki , wygodny fotel biurowy się rozpadł i był poobdzierany ze skóry w wielu miejscach. Można powiedzieć, że był aż za wygodny, gdyż to właśnie przy nim zaczęły mi doskwierać plecy. Musiałem coś zrobić – odkręciłem górę ( fotel ) a do podstawy z kółkami przymocowałem fotel samochodowy ze sportowego modelu Chevroleta Camaro rocznik 80 ( Obrazek Obrazek ) . Było to znacznie wygodniejsze i zdrowsze dla moich pleców rozwiązanie ale nie na długo. Po pewnym czasie i na tym fotelu ból wrócił. Wracając do tematu… Zaparzyłem sobie wspomagacza ( kawę z cytryną ), szybki prysznic, jajecznica z 12 jaj na bekonie + dwie pigułki na zbicie cholesterolu , na ból Ketonal Forte i mocno przewiązałem się w pasie polarem i zasiadłem na swym ulubionym fotelu. W takiej pozycji byłem już gotów na wielogodzinne przebywanie w Eve. Włączyłem system logowania czatów, żeby nie zgubić czegoś co mogłoby umknąć mojej uwadze, do nagrywarki BR czystą płytkę, program do nagrywania okna z grą, założyłem rękawicę, vi monokl , podpiąłem kamerkę do odczytywania ruchu głowy i zalogowałem się do gry. Wiadomości zero, na giełdzie jak zwykle przepychanki – ludzie kombinują jak tu zarobić nie robiąc nic, na sąsiednim kanale ludzie ekscytują się jakąś wielka bitwą. Faktycznie.. Wczoraj odbyła się bitwa gdzieś w gwiazdozbiorze koziorożca. Brało w niej udział ponad 4500 graczy ( żeby Ci uzmysłowić jak to wygląda, załączam screena ).

Obrazek

Jakieś niedobitki polują na unoszący się w powietrzu złom, hieny cmentarne rozbierają wraki, by odzyskać broń, układy naprowadzania etc.. – jednym słowem standardowy obraz po bitwie.
Brzeczyk… PM , klikam w wiadomości. Widomość od ZunXiao.
„Jeżeli nadal jesteś zainteresowany, przesyłam koordynaty – spotkamy się w porcie”. Co by nie mówić, odpalam silniki, wyrywam co koń wyskoczy i lecę na miejsce spotkania.
PM do ZunXiao – będę za 20 minut, czekaj.
Znów brzęczyk… PM ZunXiao „ AOL 13150053”. Szybko wskakuję na Google, wyszukuję wystukuję AOL, ściągam komunikator, wyszukuję usera 13150053 i już mogę rozmawiać bezpośrednio.
- Ok.Jestem, piszę. Na czym ma polegać ten interes ?
- ZX – Interes wygląda tak. Mamy farmy wydobywcze ale brakuje nam transportu i ludzi. Jeżeli jesteś zainteresowany szybka gotówką, zapraszamy do klanu. Tu wyjaśnił mi jak wygląda struktura klanu, że są podzieleni na statki górnicze, scouty ( statki odkrywające nowe planety i złoża ) oraz cargo. Ja miałbym należec do ekipy Cargo. Układ jest prosty. Pierwszy ładunek dostaję za darmo, za drugi płacę 10 centów ( na konto Pay-pal ). Co dziesięć kursów przelewam kredyty na konto ZX ( równowartość miesięcznego abonamentu za grę ), reszta należy do mnie. Żeby mi ułatwić zbyt otrzymam listę układów, gdzie w najbliższej przyszłości będę miał najlepszy zbyt na cargo, które będę woził. Jak się można domyślić przyjąłem propozycję. Na początek w ramach „zabezpieczenia” przelewam 50 USD na konto ZX i zatrzymuję się pod wskazanymi wcześniej koordynatami.
Długo nie musiałem czekać, podleciało do mnie kilka barek, poproszono mnie o przejęcie ładunku, następnie na AOL dostałem koordynaty miejsca zbytu i tak latałem sobie przez może 3-4 tygodnie prawie non stop.

Gdy już wtopiłem się w tło i ekipę klanu, zaczęto mnie zapraszać na prywatny czat, gdzie rozmawiano o wszystkim. Z czasem dostałem nawet zaproszenie na kanał Ventrillo, gdzie i tak niewiele rozumiałem , gdyż większość rozmów była prowadzona po chińsku ale że cierpliwi wygrywają… czekałem. Z czasem gildia się rozrosła do kilkuset osób. Były oddziały bojowe do ochrony transportów, transport, górnicy, skauci i… Lu, który tym wszystkim zarządzał, głównie za pośrednictwem ZunXiao. Po około dwóch miesiącach w Chinach wprowadzono rewolucje internetową – nie można stawiać serwerów komunikacji głosowej – i tu punkt dla mnie. Szybko postawiłem u siebie serwer TS, podałem namiary i cała gildia zaczęła się łaczyć przez mój serwer. Dzięki temu zdobywałem kolejne numery IP graczy, wchodzących w skład gildii ( w tym również Lu ) Później zacząłem dopytywać ludzi o rzeczy tak oczywiste jak choćby to , skąd właściwie mamy takie wydobycie. Przecież miesięczny obrót to było dobre kilkanaście tysięcy dolarów.

Tu wytłumaczę Ci jak przeliczać wydobycie na realne dolary.
Za 60-cio dniową licencję do gry (tzw. twopack) trzeba zapłacić 34,99 USD ale nie koniecznie.

Obrazek

Równie dobrze można się wymienić w grze kredytami lub minerałami za realną gotówkę od graczy. Zamiennik wygląda mniej/więcej tak.
Ja daję Tobie licencję na 60 dni ( lub 30 ) , Ty mi w zamian np. 1.000.000 szt. minerału danego typu lub 20 mln kredytów. ( oczywiście to są dane przykładowe, gdyż rynek jest jak wiadomo płynny )
Lu robił o tyle ciekawiej, że sprzedawał zdobyte timepassy ( które zdobywał od graczy za sprzedawane kredyty ( wirtualną gotówkę) na e-bayu za 1/4 wartości rynkowej - 10 USD co było bardzo intratną propozycja dla większości graczy a także sporą sumą jak na chińskie warunki, gdzie różnica w wartości waluty jest taka, że zarabia się po kilka do kilkunastu USD miesiecznie.

Jeżeli np. budujesz fabryki, statki , cokolwiek – potrzebujesz minerałów i to dużo. Niektórzy gracze wręcz chętnie skupują minerały za realną gotówkę i w ten sposób powstał realny rynek gra – świat rzeczywisty. Moja grupa zaczęła handlować licencjami za połowę ( później 1/4 ) wartości rynkowej abonamentu, co uszczuplało zarobek właściciela świata i serwerów, z drugiej strony w grze pojawiało się coraz więcej graczy ( gdyż mieli grę za pół darmo) , i zużywało coraz więcej zasobów. W końcu to wszystko kosztuje – Prąd, obsługa, reklamy w mediach etc…
Normalnie, gdy gracz wydobywa minerałami i handluje nimi, jest w stanie co 6 miesięcy zarobić na miesięczny abonament ( mówię tu o realnej wytrzymałości ludzkiego organizmu i czasie spędzanym w grze by osiągnąć odpowiedni urobek do handlu ) W tym czasie płaci abonament, firma ma zyski i wszystko jest OK. W przypadku działalności gildii nie było mowy o tym by ktokolwiek zarabiał poza gildią. Do moich zadań należało więc wykryć, skąd się to wszystko bierze.

Jak wcześniej pisałem, prowadziłem już u siebie serwer TS i mogłem mieć dostęp do adresów IP poszczególnych użytkowników, w międzyczasie przysłuchiwałem się rozmowom na różnych kanałach, w tym i na kanale „dowodzenia” jako administrator TS.
W ten sposób zacząłem tworzyć mapę graczy z punktami rozsianymi po świecie, gdzie , jak i kiedy kto się łączy. W międzyczasie jako wielbiciel sajgonek wszedłem w bliższą komitywę z kucharzem z Trockiej, któremu czasami podrzucałem teksty do tłumaczenia ( zrzuty z ekranu ) a którego również z czasem zaraziłem zagadką w grze. W ten sposób zdobyłem kolegę, który czasami nawet robił mi w domu sajgonki a czasami dowoził oraz tłumacza w jednym ;) W ten sposób ,mogłem zacząć dodawać „dwa do dwóch” i wyszło na to że z takich miejsc ( z czasem nawet dokładnie dowiedziałem się jakich ) do gry łączy się ponad 200 osób jednocześnie. Rozumiem, grupkę przyjaciół , większą grupę kolegów ale nie taka ilość. Mało tego – te postacie nigdy się nie wylogowywały, grając non stop od miesięcy. Jak się później okazało były tam hale po szwalniach etc. W miejsce maszyn rozstawiono biurka na których stały komputery przy których zamiast szwaczek pracowali na 3 zmiany robotnicy, z tym że zamiast szyć koszulki lub robić skarpetki, byli zalogowani do gry i wydobywali minerały na kolejno zdobywanych planetach za co otrzymywali regularne wypłaty - jak w normalnej fabryce.

Później to już była krótka piłka. Przedstawiłem zarządowi jak wygląda sytuacja, ile miesięcznie jest strat z tego powodu, i ile mnie to wszystko kosztowało a także jakim sposobem do tego wszystkiego doszedłem. Następnym krokiem firmy było zablokowanie większości graczy, biorących w tym udział ( w tym także samego Lu, który był mózgiem całego przedsięwzięcia ), stworzono algorytm sprawdzający czas logowania się do gry i już po pierwszym miesiącu wpływy do kasy Eve zwiększyły się o ponad 15% a w następnym ponad 40%. Serwery do gry takie jak np. Quake mają do 200-300 graczy online więc mogłoby się to wydawać niewiele. Jeżeli jednak powiem Ci że w Eve zalogowanych jest nonstop online ok 50.000 ( pięćdziesiąt tysięcy graczy ), gdzie średni czas zalogowania jednego gracz to 2 godziny na dobę, sumy rosną diametralnie.

W ten sposób również stałem się właścicielem 1% od wzrostu miesięcznych wpływów do kasy, dożywotniego TimePass-u w grze, kilku paneli użytkownika więcej, możliwości dostępu do większości technologii trudnodostępnych dla zwykłych graczy oraz Całej sieci statków Scoutów i nowej, prywatnej galaktyki , w której część planet regularnie podnajmuję gildiom górniczym graczy za procent od wydobycia ;)

Całość była prowadzona na granicy prawa i regulaminu gry, gdyż teoretycznie można handlować tym co się w grze zdobywa - na łamach stron eve - giełdy, jeżeli odprowadza się firmie "podatek" z tym , że normalnie to mowa o graczu, który własnymi siłami zdobywa trochę materiałów i sprzedaje to w małych ilościach. tutaj nie dośc że sprzedawano poza giełdą eve i nie odprowadzano "podatku" to jeszcz robiono to na wielka skalę.
Ostatnio edytowano 30 maja 2010, o 22:32 przez ArtTuro, łącznie edytowano 2 razy
Obrazek
Avatar użytkownika
ArtTuro
 
Posty: 258
Dołączył(a): 26 maja 2010, o 09:56
Lokalizacja: Matyty k.Jerzwałdu / Warszawa Zacisze - GG 2980913

Re: RZECZYWISTOŚĆ I FANTASTYKA

Postprzez Lamas » 30 maja 2010, o 12:02

No, ładnie ladnie:) To my mamy wielka rybe, a nie tylko Gamedeca:P Mam nadzieje, ze jak zbierzemy sie do gry to nam pomozesz, i mean powiesz co i jak, gdzie warto i z kim warto robić interesy:)
Marcin Przybyłek napisał(a):Wybacz, Fomoraig, Lamasowi i Martiusowi. To wspaniali ludzie i Wielcy fani gamedeka. I nie są normalni.
Avatar użytkownika
Lamas
 
Posty: 454
Dołączył(a): 27 lipca 2009, o 13:52
Lokalizacja: Lublin

Re: RZECZYWISTOŚĆ I FANTASTYKA

Postprzez ArtTuro » 30 maja 2010, o 22:28

Lamas napisał(a):No, ładnie ladnie:) To my mamy wielka rybe, a nie tylko Gamedeca:P Mam nadzieje, ze jak zbierzemy sie do gry to nam pomozesz, i mean powiesz co i jak, gdzie warto i z kim warto robić interesy:)


Daj spokój z tą wielka grybą. Gra jakich pewnie wiele , co do opisu - ostatni raz takie wypracowanie pisałem chyba na maturze, więc proszę nie czepiać się szczegółow jak coś... ;)
Obrazek
Avatar użytkownika
ArtTuro
 
Posty: 258
Dołączył(a): 26 maja 2010, o 09:56
Lokalizacja: Matyty k.Jerzwałdu / Warszawa Zacisze - GG 2980913

Re: RZECZYWISTOŚĆ I FANTASTYKA

Postprzez Nexus » 27 czerwca 2010, o 20:22

Ja chyba śnię... ArtTuro, przeczytałem Twojego posta zastanawiając się, czy przypadkiem nie jest to jakaś prowokacja ze strony Marcina i nie stworzył Ciebie jako uwiarygodnienia Torkila jako postaci literackiej. Albo spełniającej się przepowiedni :)
Tekst przykuł mnie do ekranu i tak jak nie lubię czytać dłuższych tekstów w postaci elektronicznej, tak ten przeczytałem do końca bez przerywania na skoczenie, gdzieś w inne miejsce w sieci. Gratuluję zdolności opowiadania! Nie wspomnę o fascynującej (momentami) pracy :)
"- Have you ever retired a human by mistake?
- No.
- But in your position that is a risk."
Avatar użytkownika
Nexus
 
Posty: 570
Dołączył(a): 22 listopada 2006, o 22:49
Lokalizacja: Wrocław

Re: RZECZYWISTOŚĆ I FANTASTYKA

Postprzez MartiusMarsGradivus » 23 lipca 2010, o 20:30

Jeden z moich niewol... kolegów opowiedział mi ostatnio historie kiedy jego brat (który czytał gamedeca) wrócił do domu pijany. Ledwo trzymał się na nogach... Znajomy podszedł do niego żeby mu pomóc a on go odganiał mówiąc że nie ma pewności że nie jest programem :) Po policzku coś mu ściekało i kumpel przestraszony zapytał czy to krew... A jego brat "Może to program?" :lol:
Marcin Przybyłek napisał(a):Wybacz, Fomoraig, Lamasowi i Martiusowi. To wspaniali ludzie i Wielcy fani gamedeka. I nie są normalni.
Avatar użytkownika
MartiusMarsGradivus
 
Posty: 447
Dołączył(a): 4 stycznia 2009, o 11:55
Lokalizacja: Lublin

Re: RZECZYWISTOŚĆ I FANTASTYKA

Postprzez Lamas » 24 lipca 2010, o 16:10

Tą historię yeż znam od tego jak mu tam..... Niewol... Kolegi! No właśnie. Nastukany Krzysiek -__-
Marcin Przybyłek napisał(a):Wybacz, Fomoraig, Lamasowi i Martiusowi. To wspaniali ludzie i Wielcy fani gamedeka. I nie są normalni.
Avatar użytkownika
Lamas
 
Posty: 454
Dołączył(a): 27 lipca 2009, o 13:52
Lokalizacja: Lublin

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Gamedec

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość

cron